Producenci kosmetyków naturalnych wyczuli koniunkturę, idą z duchem czasu i reklamują swoje wyroby za pomocą określeń “naturalny”, “organiczny”, “eko” lub “bio”, co bez wątpienia znacznie zwiększa ich obroty. Wyraźna część konsumentów wybiera preparaty kosmetyczne oparte na składnikach pochodzenia naturalnego. I tu właśnie pojawia się problem: przy wyborze produktu kosmetycznego opieramy się przede wszystkim na zaufaniu i przekonaniu o ich skutecznym działaniu, gdyż nie jesteśmy w stanie osądzić, na ile informacje podane na opakowaniu specyfiku są zgodne z rzeczywistością.

 

Na fali “eco life” i “powrotu do natury” producent kosmetyków wykorzystuje szansę podbicia rynku – wiedząc przy tym doskonale, ze klientki dają się w ten sposób wprowadzić w duży błąd. Dość często owa “naturalność” jest tylko i wyłącznie sprytną strategią i chwytem reklamowym. Wystarczy niewielki dodatek w postaci kilku kropli olejku rumiankowego, wyciągu z pestek winogron lub odrobina masła kakaowego i już na tej podstawie jakiś całkowicie syntetyczny krem zyskuje miano “wartościowego produktu naturalnego”.

4029309485_2166dbbd5b_o

Jako konsumenci, zdecydowanie powinniśmy domagać się, aby jasno określone zostało – kiedy producentowi wolno użyć w odniesieniu do swojego wyrobu określenia “eko”, “bio”, “organiczny” lub “naturalny”. Zajmować się tym powinny powołane do tego organizacje konsumenckie odpowiedzialne za ochronę zdrowia. W Polsce Państwowy Zakład Higieny zaleca producentom podawanie składu kosmetyków na ulotce informacyjnej. Niestety to rozwiązanie nie jest wcale skuteczne. Klient kupując, widzi przede wszystkim kartonowe opakowanie produktu. Ulotkę rzadko kiedy mam okazję przeczytać zanim sfinalizuje zakup. Tym oto sposobem można kupić kosmetyki na bazie ziół, zawierające na przykład zaledwie 0,5% wyciągu roślinnego. Wprowadzenie klienta w błąd to chyba zbyt łagodne określenie dla producenta takiego “naturalnego” specyfiku.

W niektórych krajach doczekano się już jasnych uregulowań prawnych – związanych z obrotem kosmetykami naturalnymi i organicznymi. W krajach skandynawskich na przykład określenie “naturalny kosmetyk” może zostać umieszczone na opakowaniu tylko wówczas, gdy produkt zawiera przynajmniej 90% wykrywalnych komponentów naturalnych. Pojęcie “na bazie składników naturalnych” dotyczy kosmetyków zawierających co najmniej połowę podstawowych składników pochodzących z natury. Gdy porównamy z tym wartości biologicznych produktów we wspomnianej już maseczce na bazie ziół, okazuje się, że w rzeczywistości, jej producent znacznie przesadził.

4383287101_0ac79d8fd1_b

Warto być świadomym konsumentem i kupować kosmetyki tylko u sprawdzonych – rzetelnych producentów (np. elfa-pharm). Jeśli mimo wszystko nie masz zaufania do kosmetyków produkowanych przemysłowo, możesz przygotować je sama z odpowiednich składników i surowców, aby w ten sposób chociaż trochę zbliżyć się do natury. Wiele przepisów i receptur bez trudu można odszukać w Internecie. Samodzielnie przygotowany preparat to nie tylko samo zdrowie, ale również ogromna satysfakcja.

 

źródło: http://www.elfa-pharm.pl/pl/

VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 0.0/10 (0 głosów )
VN:F [1.9.22_1171]
Oceń: 0 (z 0 głosów)